Ostatnio narzekałam na brak śniegu, a ten wreszcie wczoraj się pojawił!
Może nie w jakichś spektakularnych ilościach, ale we wspaniałej konsystencji. Idealny do lepienia. My w końcu nie zrobiliśmy bałwana, ale na naszym placu zabaw było ich już kilka, więc mieliśmy co podziwiać. Stoczyliśmy natomiast śnieżną bitwę z prawdziwego zdarzenia w towarzystwie naszych przyjaciół.
Jak pisałam w poprzednim wpisie, przedwczoraj, gdy śnieg był jedynie w sferze naszych marzeń, testowaliśmy nową masę plastyczną.
Jeszcze łatwiejszą w wykonaniu niż poprzednia (o
ta), która za to jest bardziej uniwersalna, bo można ją utwardzać w piekarniku i tworzyć z niej np. ozdoby choinkowe, jak my w minione Święta.
Ta jest za to jeszcze przyjemniejsza w dotyku, nie trzeba jej gotować i potrzeba do niej tylko dwóch składników.
Według tego
przepisu na jedną część odżywki przypadają dwie części części skrobi kukurydzianej. Ja zrobiłam na oko, wsypałam tyle skrobi, ile miałam, a Róża z wielką przyjemnością wciskała mi do miski odżywkę, gdy ja ugniatałam, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji.
 |
mury obronne |
 |
pieróg |
 |
Tolo ostatnio stawia wiele znaków zapytania |
 |
bałwany dla leniwych |
 |
wałkowanie, Róża do tej czynności zaadaptowała element stojaka na papier toaletowy (za moimi plecami, jak robiłam wpis o śnieżnych pieczątkach:) |
 |
brokat |
 |
więcej brokatu |
Wałek toaletowy pierwsza klasa!
OdpowiedzUsuń:)
UsuńPo tytule wpisu już wiem, jaka piosenka przyczepi się do mnie na cały dzień ;) Pamiętam, że jak byłam mała,uwielbiałam lepienie - plastelina, masa solna, czy pierogowe ciasto - nie miało znaczenia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
:)
UsuńTak, ta piosenka to lubi się przyczepić:)