niedziela, 1 lutego 2015

Ulepimy dziś bałwana? albo zrobimy coś innego...

Ostatnio narzekałam na brak śniegu, a ten wreszcie wczoraj się pojawił! 
Może nie w jakichś spektakularnych ilościach, ale we wspaniałej konsystencji. Idealny do lepienia. My w końcu nie zrobiliśmy bałwana, ale na naszym placu zabaw było ich już kilka, więc mieliśmy co podziwiać. Stoczyliśmy natomiast śnieżną bitwę z prawdziwego zdarzenia w towarzystwie naszych przyjaciół.
Jak pisałam w poprzednim wpisie,  przedwczoraj, gdy śnieg był jedynie w sferze naszych marzeń, testowaliśmy nową masę plastyczną. 
Jeszcze łatwiejszą w wykonaniu niż poprzednia (o ta), która za to jest bardziej uniwersalna, bo można ją utwardzać w piekarniku i tworzyć z niej np. ozdoby choinkowe, jak my w minione Święta. 



Ta jest za to jeszcze przyjemniejsza w dotyku, nie trzeba jej gotować i potrzeba do niej tylko dwóch składników.
Według tego przepisu na jedną część odżywki przypadają dwie części części skrobi kukurydzianej. Ja zrobiłam na oko, wsypałam tyle skrobi, ile miałam, a Róża z wielką przyjemnością wciskała mi do miski odżywkę, gdy ja ugniatałam, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji.


mury obronne

pieróg

Tolo ostatnio stawia wiele znaków zapytania

bałwany dla leniwych

wałkowanie, Róża do tej czynności zaadaptowała element stojaka na papier toaletowy (za moimi plecami, jak robiłam wpis o śnieżnych pieczątkach:)

brokat

więcej brokatu

4 komentarze:

  1. Po tytule wpisu już wiem, jaka piosenka przyczepi się do mnie na cały dzień ;) Pamiętam, że jak byłam mała,uwielbiałam lepienie - plastelina, masa solna, czy pierogowe ciasto - nie miało znaczenia.


    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Tak, ta piosenka to lubi się przyczepić:)

      Usuń