Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biblia dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biblia dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy: szósty i siódmy dzień stworzenia świata

6. grudnia, zgodnie z zapowiedzią, Dzieci znalazły w kalendarzu kolorowanki. Gdy rysowały, czytałam im opowiadanie o św. Mikołaju:


spontanicznie stworzyliśmy książkę, zszywając kartki z tekstem z okładką stworzoną przez Tola (Mikołaj cały ze złota)
Następnie wzięliśmy się za dokończenie dzieła stworzenia:

" O świcie szóstego dnia (...), Bóg spojrzał z miłością na ziemię i rzekł tak: 
Niech ziemia będzie taka, jak morze i niebo, niech ona także wydaje istoty żyjące, niech płodzi zwierzęta wszystkich gatunków. Zwierzęta łagodne i zwierzęta dzikie.
Ziemia zaroiła się wielką ilością zwierząt.
Wtedy Bóg zapragnął stworzyć istotę podobną do Niego, po to by panowała nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad zwierzętami żyjącymi na ziemi.
Istota wyższa, niż te które już powstały z nicości, istota stworzona na obraz samego Boga.
Człowiek...
Bóg uczynił człowieka-tchnął życie w odrobinę ziemskiego prochu. 
Po owym tchnieniu pojawił się na ziemi człowiek" 
(fragment z "Biblii ilustrowanej przez dzieci", opowiedzianej przez Didiera Decoina)

Jako człowieka  dałam dzieciom od razu wizerunki chłopca i dziewczynki. Pominęłam stworzenie kobiety...mam nadzieję, że nie jest to jakaś rażąca herezja.

u Tola wszystko ma sens, kot wchodzi na drzewo, a pies poleciał na księżyc (tu zapewne inspiracją jest  pies Topsi astronauta, z radzieckiej książeczki wygrzebanej u Babci, na którą miał fazę dwa lata temu)



7. grudnia, w Niedzielę:

"Siódmego dnia Bóg ujrzał swe dzieło, już zakończone.
Świat grzał się w promieniach słońca, usypiał nocą, gdy księżyc wznosił się na horyzoncie.
Świat był żywy, a człowiek nad nim panował.
Bóg rzekł: To, co zrobiłem jest dobre!
I wtedy odpoczął.
Pobłogosławił ten dzień odpoczynku.
Dzień swego odpoczynku uczynił dniem świętym" 
(fragment z "Biblii ilustrowanej przez dzieci", opowiedzianej przez Didiera Decoina)

Dzieci przyglądając się swoim dziełom, odpoczywały i świętowały żując mamby znalezione w kopercie!



czwartek, 27 listopada 2014

Kalendarz adwentowy: przedświąteczna gorączka nadchodzi...


Wiecie czym tak naprawdę jest ta tablica z różnościami?
Naszym kalendarzem adwentowym!
Powstał już dwa lata temu i muszę przyznać, że wiele mu zawdzięczam.
Jesień 2012 była dla mnie bardzo trudna. Tolek jeszcze wtedy "chodził" do przedszkola (właściwie chadzał, bo był tam maksymalnie 5 dni, po czym siedział w domu 2-3 tygodnie z zapaleniem oskrzeli). W listopadzie zachorował na ospę, miałam więc pewniaka, że i Róża wkrótce będzie ją miała(a nie domyślałam się wtedy zupełnie, że gdy ona będzie przechodzić tę chorobę i to dużo ostrzej, niż Tolo, Anatol w ramach powikłań nabawi się zapalenia płuc, co się będzie wiązało z serią nieprzespanych nocy, niemal całodobowymi inhalacjami-wszystkie Mamy na pewno dobrze wiedzą o czym piszę, ale Mamy astmatyków wiedzą najlepiej;).
Wiedziałam natomiast, że większość grudnia będę sama, bo mój Mąż miał wtedy dużo pracy, nie zawsze nocował w domu, a tuż przed Wigilią (którą szykowałam w naszym mieszkaniu) wyjechał na ponad tydzień. Dodam jeszcze, że byłam w trzeciej ciąży i borykałam się z poważną anemią, a i jeszcze każdego dnia pracowałam po kilka godzin przy komputerze...matko...aż wybałuszam oczy ze zdumienia, jak ja to wszystko udźwignęłam! Teraz już bym chyba nie dała rady tego powtórzyć:)
Ale wiem, że to wszystko nie moją mocą się prowadziło...
Dużą pomocą i motywacją do działania był dla mnie wtedy właśnie kalendarz. Wspominam ten czas mimo wszystko, jako piękny i wyjątkowy, jako moje niespodziewane i najlepsze rekolekcje w życiu!
Sam kalendarz powstał przypadkowo. Tolek jest uczulony na czekoladę, dlatego szukałam jakiejś alternatywy dla tych, które można kupić w sklepie. Najpierw myślałam, żeby wyciągnąć czekoladki i zastąpić je czymś innym, ale odkryłam w internecie masę pomysłów na własnoręcznie wykonane. Większość mnie przerastała, aż wreszcie zobaczyłam genialny pomysł na przyklejone do deski drewniane spinacze do prania, którymi można przypinać np.torebeczki z tajemniczą zawartością. Akurat mieliśmy w domu taką dużą tekturę, na której zmieściły się 24 standardowe koperty!

tak były ozdobione za pierwszym razem

a tak za następnym


Kolejnym olśnieniem było dla mnie to, że w takim kalendarzu wcale nie muszą się znajdować same słodycze...mogą to być np.  przeróżne zadania do wykonania, historyjki... a przygotowanie tego nie jest takie trudne, jakby się mogło wydawać. Ja nie uzupełniałam tego wszystkiego od razu, tylko szykowałam zawartość z dnia na dzień. Mam stałe elementy, które powtarzam co roku.
Adwent jest czasem oczekiwania na narodzenie Jezusa, ale też przypomina nam o zapowiedzi Jego ponownego przyjścia pod koniec naszych czasów.
My w pierwszym tygodniu zaczynamy od stworzenia Świata. Każdego dnia umieszczam po przepisanym fragmencie z Biblii dla dzieci (którą mam z dziecińswa) i jakiś element obrazujący, co zaszło. Podzieliłam to na siedem dni, dlatego, że te dwa lata temu, Tolek był w stanie skupić się przy tego typu aktywnościach na maksymalnie 5 minut. Dobrze to wyszło, bo zawsze zaczynamy w poniedziałek, a kończymy w Niedzielę, kiedy Pan Bóg odpoczywał i wtedy dzieci znajdują w kopercie jakąś słodką niespodziankę, co powtarza się potem w każdą Niedzielę.





Figury biblijne, które Kościół wspomina w czasie Adwentu , wprowadziłam dzieciom w zeszłym roku równolegle do kalendarza, dzięki książce "Wszyscy na Ciebie czekamy". Dołączona jest do niej plansza na którą można naklejać kolejno poznane postaci ze Starego i Nowego Testamentu, które zapowiadają narodzenie Jezusa.



W ostatnie dni adwentu skupiamy się na samym Bożym Narodzeniu.
Za pierwszym razem czytając fragmenty z Biblii, dzieci doklejały elementy, znalezione w kopertach, na kartonie z wizerunkiem szopki:
jak widać czasem się spieszyłam i szłam na łatwiznę (3 Królowie- dziadkowie do orzechów), ale dzieciom i tak się bardzo podobało:)
W zeszłym roku pod osłoną nocy mój Mąż zbił taką wspaniałą szopkę, wspólnie zrobiliśmy postaci z pionków, które pojawiały się stopniowo, jak w poprzednim roku:

zdjęcie z 6.stycznia, przybycie Trzech Mędrców ze wschodu


W między czasie dzieci znajdowały też przeróżne zadania, żeby np.przygotować prezenty i ozdoby świąteczne. Upiec pierniczki, czy przygotować lampiony na roraty. Gdy był mróz miały za zadanie dokarmić ptaki. 6 grudnia czekała na nie opowieść o św.Mikołaju. Czasami, jak już nie udawało mi się nic wymyślić, wkładałam im np. garść bakalii...
Polecam i zachęcam, bo to nie jest wcale takie trudne, żeby przygotować jedno zadanie na następny dzień, jak się może wydawać, a daje dużo radości dla całej rodziny. Pomaga wprowadzić świadomie w to, czym w istocie są Święta dla chrześcijan.
Po skończonym Adwencie dzieci są zawsze zawiedzione, że nie ma już kolejnych niespodzianek.

tu jeszcze mobilna wersja mini, którą w zeszłym roku wzięliśmy ze sobą w kilkudniową podróż