W USA "byliśmy, ho, ho, ze dwa miesiące temu...
Wreszcie udało mi się uporać ze zdjęciami, z którymi miałam kilka technicznych problemów, więc zabieram się do opisu tej wyprawy!
Czekałam na nią bardzo niecierpliwie. Choć nie ukrywam, że trochę się stresowałam. Zaplanowałyśmy z Teresą, żeby zrobić ją w trakcie pobytu u nas dwóch Przyjaciół mojego Męża, którzy przyjechali do nas ze Stanów w połowie listopada. Mark i Scott również przygotowali się do naszej zabawy i ich towarzystwo (także mojego Męża) było bardzo miłym i wyjątkowym urozmaiceniem.
Z Teresą, Marynią i Leonem umówiliśmy się na parkingu przed naszym osiedlem.
Bardzo nas ucieszył i wprawił w klimat ten samochód przy którym na nich czekaliśmy:
Gdy przyjechali, postanowiliśmy przenieść się w czasie i przestrzeni. Potrzebny nam był do tego specjalny wehikuł, który w głównej mierze skonstruowała Róża:
Maszyna zadziałała i bez szwanku przenieśliśmy się do Pitssburgha w 1803, aby dołączyć do pewnej ważnej ekspedycji. Przewodniczyli jej panowie Clark i Lewis. Mieli za zadanie odkryć "dziki zachód" w momencie, gdy Stany Zjednoczone, które dotychczas kończyły się na rzece Missisipi, poszerzyły swe tereny o Louisianę, kupioną od Francji.
![]() |
źródło ilustracji: Wikipedia |
Przemierzyliśmy wszerz prawie cały kontynent Ameryki Północnej w towarzystwie tych niezwykłych eksploratorów, gdy na terenie, gdzie obecnie znajduje się stan Idaho, napotkaliśmy trzech Indian!
![]() |
źródło ilustracji: Wikipedia |
Okazali się być bardzo sympatycznymi tubylcami, więc odłączywszy się od eskapady, zostaliśmy u nich.
Czas przyspieszył i znowu byliśmy we współczesności, mieliśmy okazję brać udział w kilku sportowych wydarzeniach, bardzo znaczących dla amerykańskiej kultury.
Zaczęliśmy od meczu baseballa, co prawda posłużyliśmy się wyjątkowym nowoczesnym piaseczyńskim osprzętem. Wydawać by się mogło, że nie mającym nic wspólnego z tą grą.. ale bardzo dobrze nam służył i zabawa była przednia dla wszystkich zawodników, niezależnie od wieku!
Następnie wybraliśmy się na rodeo.
Kowboj Leon sprawnie złapał na lasso dzikiego mustanga:
Następnie unieruchomił go pętając mu nogi.
Kowboj Tolek z początku się nieco pomylił:
Ale gdy udało mi się wyplątać z opresji, jaką mi zafundował mój kochany żartowniś, pojawił się na horyzoncie kolejny koń, którego Tolo zwinnie schwytał:
Kolejnym wyzwaniem było ujeżdżanie byka:
Kowboj Leon zadziwił nas wszystkich, bo naprawdę długo się utrzymał na rozwścieczonym byku:
Nie dał mu się zrzucić wcale, zsunął się z niego sam!
Stefan był zagorzałym i zadowolonym z widowiska kibicem:
Mark przygotował dla nas prezentację o stanie w którym mieszkają, wspomnianym już wcześniej Idaho. Opowiedział o wyprawie Clarka i Lewisa:
Jedną z ciekawostek było też to, że wynalazca telewizji spędził dzieciństwo w Idaho:
Na obiad zjedliśmy oczywiście hamburgery:
Na deser piliśmy Dr Peppera (akurat był na promocji w Almie, hehe)
iii to ciekawe w smaku danie:
Z pełnymi brzuchami dzieci wybrały się do kina, dały mi zarobić trochę $$$:
![]() |
Z tego, co pamiętam, to całkiem nieźle szło nam, Tołłoczkom, więc może kiedyś w Las Vegas....
Gdy pożegnaliśmy gości, dzieci wcale nie chciały wracać do Polski.
Przyłączyły się do jednego z indiańskich plemion
![]() |
Na twarzy Róży można dostrzec barwy indiańskie |
Tolo i Róża przygotowali sobie nawet legowiska w wigwamie. Chcieli w nim spędzić noc...ale poniosła ich trochę wyobraźnia i sami siebie wystraszyli zabawą w mieszkanie na dzikim zachodzie, wśród niebezpiecznych zwierząt. Mimo zachęty i tego, że w tych dniach, kiedy gościliśmy Marka i Scotta, mieszkaliśmy z dziećmi w ich pokoju, woleli jednak spać we własnych łóżkach.
Na kolację zjedliśmy pancakesy z syropem klonowym:
a niektórzy również z musztardą, w której bardzo zasmakowali podczas obiadu:
Na dobranockę wysłuchaliśmy hymnu Stanów Zjednoczonych:
![]() |
ten orzeł z wytatuowaną flagą wokół oka bardzo mnie inspiruje swoim patriotyzmem! |
Ja również wspominam te bajki z rozrzewnieniem, bo oglądaliśmy je z rodzeństwem lata temu, podczas wizyt u Babci, na odkodowanym Canal+. Dlatego wybrałam moją ulubioną kreskówkę o Strusiu Pędziwiatrze
Tak zakończyliśmy naszą niezwykłą amerykańską wyprawę...
a po kilku dniach znaleźliśmy coś miłego w skrzynce.
List od mojej przyjaciółki Zosi, który nam przysłała ze swojej podróży do Kanady i USA.
Na kartce, którą znaleźliśmy w środku, była przedstawiona część wodospadu Niagara, kaskada Horsesshoe falls, czyli wodospad Podkowa.
Przy tej okazji dowiedziałam się, dzięki Wikipedii, że ten najsłynniejszy wodospad składa się z trzech części. Wybraliśmy się na zwiedzanie tego zapierającego dech w piersiach miejsca z youtubem:
Zerknęliśmy też na blog Zosi (piękne zdjęcia, zajrzyjcie), żeby zobaczyć, jak to było, kiedy Ona tam była (te same żółte kurtki, pewnie taki strój obowiązkowy):
A tu jeszcze podkowiasty wodospad z lotu ptaka:
A, i jeszcze chciałabym wspomnieć o tym, że moja siostra Joasia podczas wakacji pracowała, a potem trochę podróżowała po USA. Skrupulatnie relacjonowała nam, co ciekawego widziała i doświadczała, więc już wtedy mieliśmy wspaniałą okazję zobaczyć to i owo. Przywiozła nam dużo pamiątek, w tym chyba najważniejszy atrybut naszej wyprawy, flagę amerykańską.
Dzieci bardzo tęskniły za swoją kochaną Jasią, czasami udawało nam się złapać na skypie.
Poniżej zdjęcie z jednej takiej konferencji w której uczestniczyła też nasza Babcia/Prababcia Lilka
wyprawa, że ho ho! jesteście skarbnicą krajo(świato?)znawczych pomysłów
OdpowiedzUsuńa w USA ja też ostatnio byłam - razem z Cejrowskim :)
PS. czekam na matczyne biało-czerwone oko patriotyczne! (w zasadzie chyba wszystkie niewyspane Matki Polki takie miewają :P)
Hahaha.dokładnie, od teraz będę więc nosić te moje oczy Matki Polki z wielką dumą:)
UsuńWidziałam na Twoim blogu opis książki Cejrowskiego, bardzo zachęcający:) rozejrzę się za tą pozycją.
Pozdrawiam:)
Fantastyczna podróż i tyle amerykańskiego jedzenia...Musicie Nam pożyczyć wehikuł do przenoszenia się w czasoprzestrzeni ;-)
OdpowiedzUsuńniestety już zdemontowany, ale myślę, że Róża z wielką chęcią zbuduje dla Was nowy:)
Usuń